Przejdź do treści

Jesteś tutaj

Olga Tokarczuk – reminiscencje z wieczoru literackiego w Hamburgu

Wysłane przez maru w 22. Maj 2009 - 11:24
Olga Tokarczuk

Copyright © Heidi Peemüller

 Spotkanie literackie z pisarką odbyło się 17.06.09 w Hamburgu w księgarni Th. Christiansen. Moderatorem oraz tłumaczem był Paweł Sprawka; fragmenty z książki "Bieguni" czytała sama autorka, a w języku niemieckim Katja Danowski. Instytucją wspomagającą był Konsulat Polski w Hamburgu.

Olga Tokarczuk - pisarka, eseistka, poetka, autorka scenariuszy; urodziła się 29.01.1962 r. w Sulechowie koło Zielonej Góry. Ukończyła psychologię na Uniwersytecie Warszawskim. Pracowała jako psychoterapeutka w Wałbrzychu. Jej specjalnością jest psychologia kliniczna dorosłego człowieka (terapia uzależnień). Mieszka we Wrocławiu i w Krajanowie. Otrzymała wiele nagród literackich. Jest trzykrotną laureatką nagrody literackiej - Nike. Olga Tokarczuk jest ceniona zarówno przez czytelników, jak i krytyków. Stała się jedną z najważniejszych postaci polskiej prozy najnowszej.
"Bieguni" to jedenasta książka w dorobku pisarskim Olgi Tokarczuk.

Olga Tokarczuk in Hamburg
Copyright © Heidi Peemüller

Olga Tokarczuk: Mam ogromny kłopot z przedstawieniem tej książki czytelnikom, ponieważ jest jakby układanką z puzzli. Jest bardzo ważne, jakie fragmenty będę czytała, ponieważ z nich ułożycie sobie Państwo wyobrażenie, o czym jest ta książka? Wpadłam na pomysł, żeby takowe
fragmenty wybierali miejscowi ludzie. Dlatego chciałabym podziękować Kati Danowski, która o to zadbała.

Czytając książkę pt."Bieguni" można postawić sobie pytania: na ile autorka przeżyła poszczególne historie osobiście, a na ile są one wymyślone? Czy jest to powieść biograficzna?

Olga: Ta książka składa się z moich podróży i związanych z nimi doświadczeń w ostatnich ośmiu latach. Narratorka, którą skonstruowałam dla potrzeb tej książki, nie jest mną. To dobrze, bo w ten sposób mogłam się jakoś wycofać i nabrać do niej dystansu. Zresztą jak Państwo słyszeliście, ma krótkie włosy i nie nosi okularów (śmiech). Kiedy zbudowałam już ramy tej powieści i kiedy postanowiłam, że to będzie książka w pewien sposób odzwierciedlająca ten świat, który się widzi w podróży- migający, pełen zmiennych obrazów i historii, bardzo bałam się, że forma powieści nie utrzyma tego rodzaju narracji. Zdałam sobie sprawę, że nie da się linearnie opowiadać. Większość swoich książek napisałam w sposób fragmentaryczny. W powieści "Bieguni" jedynym zwornikiem tych różnych drobnych narracji, tych konstelacji - jest osoba narratorki, którą musiałam skonstruować w sposób bardzo mocny. Muszę się
przyznać, że dałam jej dużo z siebie, co sprawia wrażenie powieści autobiograficznej.

W opowieści o żonie Kunickiego pojawia się w zachowaniu narratorki jakaś niepewność: (...) na pewno pali teraz papierosa, być może nawet dwa (...) Jaki to ma cel? Czy w ten sposób chce się ona zdystansować od bezpieczeństwa, kiedy mówi: nie wiem wszystkiego?

Olga: Tak. To jest bardzo dobra intuicja! Ta opowieść o zaginionej żonie Kunickiego jest pierwszą narracją, która się w tej książce znajduje. W tej historii chciałam opowiedzieć o tym, że rzeczy, które są nam bliskie i wydają się najbardziej oczywiste i oswojone mogą mieć swoje drugie dno
i być kompletną tajemnicą. Narratorka czasami wygłasza przemówienia, robi wykłady, ale tak naprawdę też nie wie wszystkiego. Jest wędrującym okiem, które opowiada to, co widzi i jest w tym chimeryczna .

Możemy dowiedzieć się czegoś więcej na temat procesu powstawania tej książki?

Olga: Przed powieścią "Bieguni" napisałam książkę "Dom dzienny, dom nocny". Była ona w pewnym sensie związana z moim eksperymentem życiowym, który zrobiłam kilkanaście lat temu- kupiliśmy z mężem stary dom w Sudetach, żeby opuścić miasto i zacząć nowe, romantyczne życie na wsi. W tamtej książce próbowałam opisać ten fenomen zapuszczenia korzeni, zasiedlania i uspakajania się. W gruncie rzeczy pisałam też historię o tym, jak świat jest nam obcy, jak trudno jest się nam zakorzenić, jak nie mamy swojego miejsca. Ten eksperyment życiowy jakoś mi nie wyszedł i zaczęłam bardzo dużo podróżować. "Bieguni" są pewnym dialogiem z tamtą wizją świata, z tamtym zakorzenieniem.

Po napisaniu książki "Dom dzienny, dom nocny" przylgnęła do mnie pewna etykieta, obraz, którego nie lubiłam, mianowicie wiejskiej kobity, która doi kozy i pasie gęsi. Coś było takiego w polskiej publiczności, że szukali we mnie damskiego odpowiednika Stasiuka z Beskid. W którymś momencie poczułam się bardzo zaszufladkowana. Wracając z Nowej Zelandii miałam tyle do powiedzenia, a ludzie mnie pytali: Pani Tokarczuk, jak pani na wsi się czuje? Doświadczyłam, jak czytelnicy mogą wtłoczyć autora w jakąś postać czy sytuację, której oczekują. Dlatego też "Bieguni" są dla mnie książką przełomową, gdzie zapragnęłam wyzwolić się z tego stereotypu.Upierałabym się jednak, żeby te dwie książki stawiać koło siebie. W "Domu dziennym, domu nocnym" ten temat niemożności zakorzenienia się i świata, jako czegoś obcego z natury, jest rozpatrywany w małej skali- w skali doliny, wsi, życia prywatnego. Natomiast miejscem akcji w powieści "Bieguni" robi się poniekąd cały świat. Trudno było napisać książkę, gdzie miejsce akcji jest wszędzie i nigdzie.

W Polsce istnieje jeszcze jeden stereotyp na temat Olgi Tokarczuk- kobiety w jej książkach są z reguły dużo silniejsze, wyraźniejsze niż mężczyźni, bardziej interesujące i skonstruowane lepiej od mężczyzn. Czy "Bieguni" podejmują próby zerwania z tym stereotypem?

Olga: Rzeczywiście coś takiego istnieje w Polsce i często muszę się tłumaczyć z faktu, że jestem kobietą. Polskich autorów - mężczyzn nikt nie prosi, żeby się z tego tłumaczyli, że są mężczyznami.
Myślę, że jest to naturalne, że moje postacie kobiece są wyraźniejsze, gdyż łatwiej jest mi się z nimi jako autorce utożsamić. Przyznam się szczerze, że robię to z zamysłem. Polskiej literaturze bardzo przydadzą się mocne, zapadające w pamięć postacie kobiece, ponieważ wydaje mi się,
że są one zazwyczaj mniej wyraziste, aniżeli postacie męskie.

Ile prawdy o świecie i ludziach da się zobaczyć, podróżując?

 
Olga: Wydaje mi się, że sporo. W powieści "Bieguni" są takie wykłady na temat psychologii podróżnej i zaczęłam rozwijać tę dziedzinę. Wydaje mi się, że człowiek, który rusza w podróż, odrywa się od tych wszystkich stałych punktów, które go określają i opisują w jakiejś przestrzeni i w czasie. Porzuca swoje maski, swoje role społeczne, bardzo często wchodzi w podróż taki dużo bardziej nagi niż w życiu osiadłym, gdzie chodzi do pracy, gdzie ma obowiązki, numery, nazwisko itd. I w ten sposób jest jakby doskonalszym narzędziem poznawczym, jakby czystszym. Ja mam sama coś takiego, że kiedy wchodzę na dworzec z torbą i mam gdzieś jechać, to nagle tak jakbym w jakimś sensie się przepoczwarzała i stawała się kimś, kto przestaje się zajmować już sobą i swoją neurotycznością, nie wiem, swoimi problemami, a jakby staje się właśnie takim czystym okiem. Dużo więcej widzę, wydaje mi się, że jestem bardziej wrażliwa i czuła. Proszę przyjrzyjcie się też, jak będziecie na lotnisku w najbliższym czasie, jak dziwnie działa to otwarcie na podróż. W każdym razie jeszcze bym dodała może, że ta książka była trudna do napisania. Zmęczyła mnie też i postanowiłam wrócić do jakiejś takiej najprostszej, linearnej, porządnej powieści, gdzie jest jakaś bohaterka, czy bohater, są jakieś normalne dialogi, wszystko się zaczyna, rozwija, kończy i przede wszystkim trzeba napisać ją, siedząc w domu.

Dziękujemy bardzo i życzymy wszystkiego najlepszego!

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes