Przejdź do treści

Jesteś tutaj

Gram czas - kosmiczne inspiracje Władysława „Adzika” Sendeckiego

Wysłane przez maru w 21. Maj 2009 - 16:54
Foto Vladislav Sendecki

O swoim życiu i solowej płycie „Piano”.

Władysław (Vladyslav) "Adzik" Sendecki, pianista jazzowy, żonaty z niemiecką aktorką Angelique Duvier, troje dorosłych dzieci z pierwszego małżenstwa, według"New York Village Voice" uznany za jednego z pięciu najlepszych pianistów na świecie ("one of the five best jazz pianists in the world"). W 1981 roku opuszcza Polskę z powodów politycznych. Współpracował m.in. z następującymi muzykami: Klause Doldingers Passport, Billy Cobham, Michael i Randy Brecker, Ray Anderson, Peter Herbolzheimer, Larry Coryell, Didier Lockwood, Michał Urbaniak i Urszula Dudziak, Bireli Lagrene, Jaco Pastorius, Charlie Mariano, Vitold Rek, Joe Henderson, Leny White, Marcus Miller, Ernie Watts. Od 1996 r. jest na stale związany z NDR Big Band jako pianista i kompozytor.

maru: Pod koniec lat 70-tych odnosiłeś olbrzymie sukcesy- ponad 200.000 sprzedanych płyt jazzowych w czasach głębokiego komunizmu. Dlaczego opuściłeś kraj w tak dobrym dla ciebie momencie życiowym?

Adzik Sendecki: Polityka mi "pomogła"(śmiech). Robiłem wtedy spektakl muzyczno-poetycki z Piotrem Szczepanikiem z tekstami tzw. zabronionymi:m.in. Wysocki oraz nasze teksty i muzyka. Do skutku doszły tylko dwa spektakle w Starej Prochowni w Warszawie: jeden nie biletowany- dla KOR-u, a drugi dla miasta. Po nim nas wyrzucili za taką frazę "dzikus gnębi dżentelmena", do której ja grałem hymn radziecki (śmiech)..były ciarki..za to wyrzucili mnie również ze studiów, trzy miesiące przed dyplomem i zabrali paszport. Mój dziekan powiedział mi "Ja cię muszę wyrzucić". W przeciągu dwóch tygodni byłem tak szykanowany, że w głowie się nie mieści. Już wcześniej byłem notowany, ponieważ kiedyś na lotnisku znaleziono w mojej walizce książkę o CIA. Poza tym mój ojciec...taka rodzina nie proradziecka...

maru: I to były powody dla których musiałeś opuściłeś Polskę na zawsze?

Adzik: Ja nie mogłem tak po prostu wyjechać. Najpierw wysłałem, niby to na ferie, moją żonę z dwójką dzieci do Szwajcarii. Musiałem podpisać pismo obligujące mnie, że nie będę nawet podejmował prób wyjazdu za rodziną (mimo, że nie miałem paszportu). Po powrocie rodziny do kraju nagle, ku mojemu zdziwieniu, dostałem z impresariatu telewizji polskiej nowy paszport. A że wtedy nie było komputerów, a oni mieli bałagan, dostałem go nie wiadomo skąd i dlaczego? Pojechałem wtedy do Szwecji grać z moim zespołem dla królowej szwedzkiej z tym quasi "lewym" paszportem i wróciłem. Następne tournee tak przygotowaliśmy z żoną, że ja wyjechałem do Szwajcarii prawie równocześnie z nią. A że już raz była i wróciła, puścili ją ponownie, sądząc, że mnie mają w "zastaw". Nic nie wiedzieli o tym nowym paszporcie z Pagartu. To był jakiś cud, naprawdę! To była wielka nerwówka.

maru: Z kim wtedy „oficjalnie” wyjeżdżałeś?

Adzik: ze Zbyszkiem Namysłowskim.

maru: Nie był rozczarowany, że zostałełeś?

Adzik: Był..no wiesz...On był dorosłym człowiekiem, wrocil z Ameryki, miał inne widzenie świata, a ja byłem dzieciakiem. Poza tym miałem dużo siły i zapału, żeby te nasze marzenia realizować. W momencie, kiedy ta banda bolszewików nam wszystko odebrała nie miałem wyboru. Miałem dzieci i chciałem zapewnić im lepsze jutro.

maru: To była bardzo dojrzała i „niebezpieczna” decyzja. Ile miałeś wtedy lat?

Adzik: 26. Jeszcze jedno pamiętam- natychmiast dostałem też bilet do wojska z groźbą, że jeżeli w przeciągu dwóch tygodni się nie wstawię, wsadzą mnie do więzienia.
W czasie studiów byłem już podoficerem i prawnie nie powinienem zostać już powołanym do służby. Gdyby to naprawde było wojsko polskie, nie miałbym z tym problemu, ale wówczas była to armia sowiecka. Nie pomogły listy do generałów od ministra kultury, czy prezesa polskiego radia i telewizji w mojej sprawie. Na szczęście w tych dwóch tygodniach udało mi się wyjechać. Ale ten czas...w ogóle nie spaliśmy.

maru: Kiedy przesiedliłeś sie do Niemiec?

Adzik: Nie tak prędko. Od 1989 pracowałem jako kierownik artystyczny dla szwajcarsko-niemieckiej firmy Music Alleins Services, która zajmowała się Music Production. Zaraz po "murze" wysłali mnie do Berlina. Otrzymałem dobry budżet, któty pozwolił mi zbudować super studio i realizować duże produkcje. W swoim szwajcarskim paszporcie mam jeszcze ostatnią wizę do DDR (śmiech). Przez 5 lat jeździłem Berlin-Szwajcaria. Oficjalnie żyłem w Szwajcarii do 1995. Od 1996 mieszkam na stałe w Hamburgu.

maru: Nie bez przyczyny znalazłeś sie na piątym miejscu najlepszych pianistów na świecie. Twój dźwięk, artykulacja, dynamika są wyborne i niepowtarzalne. U kogo studiowałeś w Polsce?

Adzik: Ja byłem u Pani Prof.Szkielskiej i Ludwika Stefańskiego. Wracając do tej „pierwszej piątki”...Ktoś w Ameryce o tym napisał. Cieszy mnie  fakt, że tak zachwycił się moją grą, ale dla mnie osobiście to kompletna bzdura. Muzyka to nie sport i mnie na przykład podobają się inni pianiści bardziej niż ja. A wiec to absurd!

maru: Jesteś bardzo „rozchwytywanym” pianistą, zarówno studyjnym jak i koncertowym. Czy wiesz, ile w sumie wydałeś płyt? Nie tylko pod swoim nazwiskiem, ogólnie.

Adzik: Hmm..chyba ze 150. Nie wiem dokładnie, nie mam pojęcia. W 80-tych latach nagrywałem dwie do trzech płyt tygodniowo. W ostatnich latach około dziesięciu rocznie.

maru: W 2000 roku napisałeś 10-częściową suitę na bigband pt.:"Anima Mundi"(dusza świata)...

Adzik: Tak, napisałem ją dla NDR bigband-u, w którym gram już od początku pobytu w Niemczech. Moim zdaniem to najlepsza orkestra w swoim rodzaju. Ten bigband chętnie eksperymentuje co sprawia, że nie jest „klasyczny” . Pozy tym posiada międzynarodową obsadę najwyższej klasy, pełnej indywidualności i przeciwstawnych pogladów. Pomimo to funcjonuje on wspaniale i jesteśmy przyjaciółmi. Globalizacja w muzyce poprzez uznanie i respektowanie innych mentalności-  to jest przesłanie „Anima Mundi” ( Duszy Swiata).

maru: Twoją najnowszą płytą jest "Piano Vladyslav Sendecki", o której chciałabym szerzej z tobą porozmawiać. To trzecia płyta solowa po 20 latach?

Adzik: Tak, w 1986 nagrałem tu w Niemczech jedną, potem drugą w 1988 w Szwajcarii, ale na rynek amerykański i wówczas moje zainteresowania w tym kierunku się skończyły.

"PIANO" VLADYSLAV SENDECKI
maru: W większości są to twoje kompozycje (oprócz trzech). Płytę rozpoczyna piękny utwór liryczny "Thousand island park"o niemal „klasycznej” formie i nieco hiszpanskim charakterze.

Adzik: To kompozycja gitarzysty Johna McLaughlina, którą grałem jeszcze w Polsce w duecie z Jarkiem Smietaną. Ten kompozytor to trochę Indie i ta ich cała filozofia, w której on się niemal kąpał. Kiedyś grałem ją, żeby powąchać to indyjskie curry, a w tej chwili widzę to z innej perspektywy. Mam inną tęsknotę...Przyznam, że gram to trochę gitarowo i po hiszpańsku, ale jest to czysty przypadek- nie ma tu programatycznego kontekstu. Nie gram utworów w tym sensie- ja gram "czas"-jak jest dzień, to musi być noc. I gram to tak, jak chcę to potem usłyszeć.

maru: Drugi utwór "Variations" zaczyna się trochę „groovowo”, wchodzi element z mniejszą strukturą rytmiczną. Takt 6/8 nabiera charakteru ekspresjonistycznego. Dla mnie ma on 3 struktury- „groovowa”, ekspresjonistyczna i liryczna. Takt 6/8 gubi się, ale gdziś zawsze jest w twoich frazach cytowany. Skąd czerpiesz inspiracje?

Adzik:....z kosmosu...(śmiech).. To kompozycja Friedricha Gulda, jednego z największych klasycznych pianistow 20-tego wieku. On bardzo chciał grac jazz, improwizowac i być free. Dla mnie jeden z pionierow prawdziwej globalizacji w muzyce. Temat to mollowy blues, a wariacje opracowane są w sposób klasyczny. On gra ten utwór bardziej jazzowo niż ja- z takimi kantami, co dla mnie trochę naiwnie swinguje. Natomiast mnie bardziej ujmuje klasyczna strona tego utworu.Wszyscy robią z muzyki klasycznej jazz, a tu wręcz przeciwnie. Oczywiście w środku utworu znajdują sie moje improwizacje.

maru: Czy natchnieniem do Chagall Suite: Part 1, Part 2, Part 3 były obrazy Marca Chagalla?

Adzik: Też, ale przede wszystkim cała postać- z jednej strony naiwność, z drugiej głęboka fantazja, zachowanie proporcji wewnętrznej. Grając myślę o Chagallu- czasem jest to dziecięce, proste czy naiwne, co podczas improwizacji potrafi się zupełnie zmienić, nabierać innych konturów, innej kolorystyki czy głębii.

maru: "Gymnopedie" Nr.1 Erika Satie ,szczególnie harmonia, czy to też inspiracja do Suity Part 1?

Adzik: Tutaj jest dużo elementów muzyki klasycznej XX wieku. Satie to troche czas Chagalla. Ale ja nie bardzo lubię tego rozdwajać, bo dla mnie nie ma jazzu i klasyki, dla jest po prostu muzyka.

maru: i to się czuje i słyszy...

Adzik: Nie wiem... Nie lubię jazzu jako muzyki "użytkowej".  Ja go potrafię grać i oczywiście gram od czasu do czasu. W muzyce fortepianowej staram się grać moją muzykę, a czym ona jest?? Różni ludzie się nad tym zastanawiają. Kiedyś czytałem, że Skriabin gdyby dzisiaj żył, byłby muzykiem jazzowym. To co nazywamy dziś jazzem awangardowym, czy nowym jazzem, to są wszystko 20-te lata, gdzie pionierem był Edgar Varese. Struktury i formy nie miały takiego znaczenia jak u klasyków. Kto jest dzisiaj w stanie coś nowego wymyśleć?..zresztą wszystko jedno.  Nie można tworzyć muzyki na zasadzie- to było, a tego jeszcze nie było, to zajmę się właśnie tym, czego jeszcze nie było. Myzykę można przeżywać, a nawet nią żyć, ale na pewno nie tworzyć poprzez definicję.

maru: Napewno. Z Varese „korzystają” chętnie artysci innych sztuk,  jak  Bill Viola, twórca sztuki video. Ale powróćmy do twojej płyty.. słuchając "Donne Variations" doznaje się na początku uczucia szczególnego zadowolenia, podobnego  jak słuchając Dave Brubecka "Blue Rondo a la turk", jeżeli chodzi o ten happyness. Potem jest zaduma i na koniec powrót do początku.

Adzik: To kompozycja mojego długoletniego szwajcarskiego przyjaciela Daniela Schnydera, mieszkającego dziś w USA i cieszącego się tam sławą. Kiedyś zwrócił on się do mnie z prośbą, żebym ją nagrał. Dla mnie brzmi ona dziecinnie, ale jest trudna do grania- szczególnie te wolne pasaże- tam jest naprawdę "deep shit" (śmiech). Poza tym jest bardzo słowiańska i rozjaśnia cały materiał CD. Celowo poszedłem w środku płyty w inną stronę.

maru: Kompozycja Nr.7  to wirtuozeria Chopina i Rachmaninowa. Czasami ma sie wrażenie, że podczas gry posiadasz cztery ręce- to jest po prostu genialne!

Adzik: Psst! Ja mam cztery ręce, ale nikt o tym nie wie. To moja sekretna tajemnica. "Vicious Circle" to szatańskie koło. Traktuje o tym, że nie można się z tego koła wyrwać- dlatego ta lewa ręka się w tym piekle "gotuje". Cały czas jest jednak ta tendencja, żeby się z niego wyswobodzić. To jeden z cyklu moich kompozycji pt. "Toys corner"(kącik zabawek). Tu w sposób filozoficzny poruszam różne tematy i stawiam pytania..

maru: na przykład?

Adzik: ... Na przykład: dlaczego tacy jesteśmy, jacy jesteśmy i niczego się nie nauczylismy, dlaczego historia się powtarza? dlaczego jako dzieci bawimy się żołnierzykami z cyny czy plastiku, a później mamy prawdziwych i wysyłamy ich bez wyrzutów sumienia na wojnę i właściwie robimy to samo...itd...Ten utwór i "Harlekin" (9) są pewną prowokacją na dzisiejsze czasy, mechanizmy, w których żyjemy- dlatego "Circle".

maru: "Friendly Garden" to bardzo piękny i mój ulubiony utwór. Cóż za wyśmienita artykulacja i dźwięk, jego barwa i dynamika! Wielka głębia i uczuciowość- po prostu balsam dla duszy.

Adzik: Powstał on w Anglii, gdy podczas odwiedzin naszego bliskiego przyjaciela wyszedłem na taras i zachwyciłem się widokiem pieknego ogrodu w środku lata.Muzyka bardzo programowa: spokój chwili, zapach, urok przyrody..

maru: i bardzo zmysłowa...Ostatni utwór Nr.10 "For all lonely people" to  utwór liryczny, sentymentalny i trochę "gospel".

Adzik: Tak...

maru: Moim zdaniem płyta "Piano" jest emocjonalnie bardzo dojrzałą, poza modą, poza trendami i nie można jej w żaden sposób zaszufladkować. Każdy utwór jest przygodą samą w sobie. Ta płyta tak absorbuje, że albo się  słucha totalnie, albo wcale.

Adzik: Aczkolwiek słuchając jej można super prowadzić auto. Mówiło mi to już wiele osób. Raz nawet ktoś puścił ją na przyjęciu i ciągle pytano: "Co to za muzyka?", ponieważ bardzo się podobała.

maru:... gdyż nie można przejść obok niej obojętnie! Jest ponadczasowa i nieprzemijająca!
Serdecznie dziękuję za tak miłą i ciekawą rozmowę oraz życzę wszystkiego najlepszego!

Adzik: Dziękuję bardzo.
maru

„PIANO” Vladislav Sendecki
1.Thousand Island Park
2.Variations
3.Chagall Suite Part 1
4.Chagall Suite Part
5.Chagall Suite Part 3
6.Donne Variations
7.Vicious Circle
8.Friendly Garden
9.Harlequin
10.For all Lonely People
 
Cover "Piano" Vladislav Sendecki

zamów CD:  maru@kulturograf.de

 

Premium Drupal Themes by Adaptivethemes